środa, 8 stycznia 2020

CÓRKI

było ich osiem
 na zdjęciu stoją wszystkie ...
     
po kolei :

WANDA - Wandzia;    ur.1898r,  zm. 1942r
JANINA - Jańcia Sobota;   ur.1901r,  zm.1969r
GIZELA - Gizia Niedziela;   ur.1907r,  zm.1990r
WALERIA - Wala Wtorek;   ur.1903r,  zm.1959r  moja Babcia
ZOFIA - Zosia Piątek, (Lasia);    ur.1906r,  zm.1984r
KAZIMIERA - Kajcia Środa (bolszewik);   ur.1910r,  zm.1993r
HELENA - Hela Czwartek;   ur.1912r,  zm. ?
LUDMIŁA - Lila Poniedziałek;  ur.1915, mieszka w Olsztynie


każda z sióstr, prócz głównodowodzącej Wandzi, miała dyżur w określonym dniu tygodnia ... od tego dnia dostawała imię ...  a dlaczego Kajcia nazywana była w domu "bolszewik" opowiem jak na Kajcię przyjdzie kolejka ...

Wszystkie siostry, poza Wandzią, skorzystały z zamieszania wojennego i "wymieniły sobie" dowody osobiste, przy okazji ujmując nieco latek. I tak zrobiły się niechcący po trzy z jednego roku. Nie zapomnę dyskusji kuzynek Danusi: moja mamusia jest z 1907, jak to, moja jest z tego roku, no nie żartujcie, przecież moja ... Prawda wychodziła na jaw dopiero po obejrzeniu skrzętnie ukrywanych aktów urodzenia sióstr kresowianek ..

niedziela, 2 grudnia 2018

  Tytuły

ZAMKI W POLSCE

Forum miłośników zamków (zał. 2006)



Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie [ Posty: 21 ] 
AutorWiadomość
 Tytuł: Złoczów
PostNapisane: 2009-02-22 18:15 
Offline
Ojciec Dyrektor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2006-02-02 15:32
Posty: 6250
Lokalizacja: Warszawa
Cytuj:
Zamek w Złoczowie – zabytek; od daty jego powstania (lata 1634 - 1636) do roku 1772,oraz w latach 1918-1939 w Rzeczypospolitej. Od 1991 r. na terytorium niepodległej Ukrainy.

Położenie i wygląd 
Zamek (cytadela) w Złoczowie znajduje się po stronie południowo-wschodniej miasta, na wzgórzu. Fortyfikacje zamku stanowią wysokie wały, zamykające kwadrat z pięciokątnymi bastionami na rogach. Na narożnikach bastionów sześcioboczne, kamienne wieżyczki strażnicze. Na każdej wmurowana płyta kamienna z czteropolową tarczą, na której widnieją herby: Janina, Gozdawa, Rawicz i Herburt. Po bokach litery J.S.K.K.S.K. (Jakub Sobieski, Krajczy Koronny, Starosta Krasnostawski) i rok 1634. Bastiony i łączące je kurtyny otaczał głęboki rów. W środku kurtyny od strony miasta, w piętrowym budynku, brama wjazdowa ujęta w portal z głową lwa w kluczu archiwolty. Nad naprożem widniała płyta (obecnie na dziedzińcu) z napisem: Sub Tuum Praesidium Confugimus Santa Dei Gentrix (Pod Twoją obronę uciekamy się, Święta Boża Rodzicielko).

W obrębie kwadratowego dziedzińca o 110 m rozpiętości każdego boku, przy zachodniej kurtynie, prostokątny, monumentalny, jednopiętrowy gmach, niegdyś pałac mieszkalny; w latach 1872-1914 cesarsko-królewskie więzienie. Każde jego naroże zdobią rustykowane pilastry; portal i okna architektonicznie obramione ciosami. Obok niego, przy wale od południa, budynek osobliwego kształtu, przedstawiający owalną rotundę (w latach 1872-1914 kaplica więzienna), z parterowymi przybudówkami z obu stron, u góry ozdobioną tarczami herbowymi Janina. Zakład karny mieścił się w zamku jeszcze w 1926 r. Do 1939 r. zamek był własnością państwa Polskiego.

Historia 
O zamku złoczowskim wspominają źródła od pierwszej połowy XVI w. jako własności Sienieńskich, potem Zborowskich i Górków, od których razem z dobrami nabył go w 1592 r. Marek Sobieski. Był to zamek niewątpliwie drewniany, istniejący na tzw. kępie. Zamek, jaki znamy dzisiaj, założył syn Marka Sobieskiego, Jakub, który był człowiekiem nauki i oratorem. Budowę przeprowadził w latach 1634-1636 w oparciu o wymagania ówczesnej sztuki fortyfikacyjnej, tj. w systemie bastionowym maniery nowo-holenderskiej. Zachowane napisy i herby potwierdzają datę powstania zamku, którego architekt jest nieznany.

Jan III Sobieski, odziedziczywszy po matce Złoczów, zniszczony w wojnach kozackich, odnowił, wzmocnił i ozdobił zamek. Często w nim przebywał, mimo że jego ulubioną rezydencją był zamek w Żółkwi. W Złoczowie zakładał obozy, śledził ruchy nieprzyjacielskie i z tego miasta wyruszał na wyprawy wojenne. W 1690 r. omal nie wpadł w ręce czambułu tatarskiego, który niespodziewanie zjawił się pod zamkiem w Złoczowie. W 1672 r., w czasie wojen tureckich, załoga zamku w Złoczowie, stawiała zacięty opór armii tureckiej Kapudana baszy, idącego na Lwów. Zamku bronił major Stryn z 200 dragonami i okoliczną szlachtą. Po sześciu dniach obrony zamek został zdobyty i obsadzony załogą turecką. W sierpniu 1675 r. hordy tatarskie dwukrotnie próbowały zdobyć zamek. 23 sierpnia 1675 r. pod jego murami zjawili się dwaj sułtani tatarscy. Zamku bronił Stanisław Jabłonowski, wojewoda ruski. Tatarzy od 9. rano aż do drugiej po południu atakowali zamek i miasto. Prażeni ogniem dział i piechoty, odstąpili od oblężenia ze znacznymi stratami.

Otaczany troskliwą opieką króla, który dbał o swoją "złoczowską forteczkę", zamek zawsze posiadał odpowiednią załogę, doświadczonych komendantów i zasobny arsenał. Dzięki temu stał się ważną placówką w bojach kresowych.

Po śmierci Jana III Sobieskiego, zamek odziedziczył syn Konstanty, a następnie Jakub Sobieski. Po nich (1740) przeszedł na własność Radziwiłłów i w zatargach ich z Janem Tarłą, wojewodą sandomierskim, o spuściznę po Sobieskich, odegrał ważną rolę. Zaniedbany jednak, wskutek lichej gospodarki, podupadł. Inwentarz zamku sporządzony w 1768 r. stwierdzał wprawdzie, że zachował się jeszcze w całości, ale wymagał "znacznej reparacji". Wg wspomnianego inwentarza, dół pałacu zawierał: dwie sienie, sześć pokoi, dwie komórki, dwie spiżarnie, kaplicę, zakrystię i skarbiec. Na piętrze była duża sień, dziesięć pokoi, sala i mała sień. Okna były bądź taflowe, bądź oprawione w ołów. Wszystkie piece były kaflowe, na dole zielone, na górze białe. Inwentarz wyjaśnił pierwotne przeznaczenie pawilonu rotundowego, który nazwał "pałacem chińskim". Stan jednak tego pawilonu, którego okrągłą salę nakrywała kopuła z galerią, był opłakany. Naprzeciw głównego pałacu stała oficyna z kuchnią i piekarnią dla załogi. W rogu stajnia drewniana, a w pobliżu studnia cembrowana. Przy bramie mieściła się prochownia. W bramie i na wałach leżało 21 sztuk armat i 2 moździerze. W cekhauzie znajdowało się m.in. 82 hakownic i 85 strzelb. Z zajęciem przez Austrię w 1834 r. wszystkie te przedmioty uległy konfiskacie.

W 1801 r. Złoczów wraz z zamkiem nabył na licytacji Łukasz hr. Komarnicki, który odrestaurował zamek (znajdujący się w stanie bliskim ruiny) i w nim zamieszkał. Jego syn, Aleksander, w 1834 r. wydzierżawił zamek na koszary dla trzech kompanii 15 p., a od sukcesorów jego, z drugiej już ręki, w 1872 r. nabył go rząd austriacki i przeznaczył na więzienie.

W latach 1918-1919, w czasie zamachu ukraińskiego, zamek był świadkiem szeregu bolesnych tragedii.

Podczas II wojny światowej w zamku znajdowało się więzienie NKWD, w którym zamordowano wielu przedstawicieli miejscowej ludności.

niedziela, 25 listopada 2018

robótka

Naszym celem jest jak zawsze wyjątkowa i charakterna brygada mieszkańców Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci w Niegowie pod Warszawą. Niegowiaki to garstka maleńtasów, sporo młodzieży, bardzo wielu emerytów i seniorów. Różnymi drogami, zwykle przed wielu laty, trafili do tego domu i tu już zostaną do śmierci. Dzieciaki-Starszaki. Żaden Niegowiak z tej gromady - czy to ze względu na wiek, czy problemy zdrowotne, czy też stopień niepełnosprawności - nie będzie już miał innego, prawdziwego domu. I chociaż Opiekunowie starają się Dzieciakom-Starszakom odkrajać nieba po kawałku, to nigdy nie zastąpią im też prawdziwej rodziny. 
Tęsknoty i smutki najbardziej dają się we znaki w okołoświątecznym, Bożonarodzeniowym czasie, gdy serca Niegowiaków rwą się ku rodzinom, których już nie ma albo których nigdy nawet nie było. l dlatego listem lub kartką z życzeniami możemy, choćby i na odległość, przytulić wybranego Starszaka i sprawić by jego Boże Narodzenie było mniej smutne i samotne. 
(Jeśli w epoce przed internetem spędzaliście kiedyś czas na koloniach, czy obozach, może jeszcze pamiętacie udrękę czekania na list albo telefon z domu. I wyobraźcie sobie teraz, że Niegowiacy tak czekają nie przez dwa tygodnie, a przez całe życie.) 
 
Niepełnosprawni intelektualnie dorośli żyją spychani na margines naszego "normalnego" świata. Robótką cierpliwie i uparcie przerzucamy tu naszą mikroskopijną kładkę nad przepaścią tej obojętności. Tyle możemy zrobić. Tylko tyle i aż tyle! 
Chwyćcie za długopisy i papeterie i chodźcie z nami!
No bo jeśli nie my, to sami wiecie, nikt Starszakom nie zrobi tych nadchodzących świąt lepszymi.
Nikt.
To, co? Słuchajcie. Jest Robótka... 
I oby i tym razem dało radę, bo oni tam czekają. 
Jak nikt na świecie. 
kaczka kierowniczka i woźna Bebe


Zatem, dla tych, którzy przez przypadek wpadli w Robótkę poślizgnąwszy się na algorytmach internetowych wyszukiwarek i dla tych, którzy chcą sobie przypomnieć, jak Robótka działa, poniżej zwięzła instrukcja obsługi.
❆❆❆ DLA KOGO TA ROBÓTKA? ❆❆❆ 
Dla koedukacyjnej brygady niepełnosprawnych intelektualnie mieszkańców Domu Pomocy Społecznej w Niegowie, dla Dzieciaków-Starszaków, o których w detalu przeczytacie w zakładkach.
W tym roku każda Rodzinka otrzymała własną zakładkę. Po pierwsze, dlatego aby ułatwić życie tym, którzy do Robótki przystępują w grupach lub drużynach (oni wszak chętnie "zaklepują" sobie konkretne Rodzinki, a potem "rozdzieleją" między sobą Starszaków). Po drugie, bo kaczka Kierowniczka tak rozpędziła się z charakterystyką Starszaków, iż zaistniała obawa, że nikomu nie uda się doczytać tych opisów do końca. (Jeszcze się taki odważny nie znalazł, kto odebrałby kierowniczce imiesłów, przydawkę albo amputował część zdania wielokrotnie złożonego.)


❆❆❆ CO ZROBIĆ, BY ZOSTAĆ ROBÓTKOWICZEM? ❆❆❆ 
Poczytać rodzinkowe zakładki i wyłuskać sobie spośród Starszaków konkretnego ulubieńca i wysłać mu słów kilka napisanych z serca. Niech się Wasz ulubieniec przez chwilę poczuje wyróżniony i wybrany. Jedyny, wyjątkowy i specjalny. 
Listy adresujcie następująco:
Dom Pomocy Społecznej dla Dzieci w Niegowie Rodzinka...
dla...
Wierzbowa 4
07-230 ZABRODZIE


Pamiętajcie, Niegowiacy nie umieją czytać, więc Wasze słowa będą czytać im Opiekunowie

sobota, 18 marca 2017

SKRZYDLATY




Nigdy nie zostanę dużym aniołem !
moje skrzydła nie urosną do nieba
nie schowam się za odbicie tęczy
tu mi dobrze




Przysiadłem na krawędzi wieków
zamoczę nogi w chłodnej wodzie
która jest cichą wodą modlitwy
błogosławione sacrum silentium 
lubię ciszę

Mam tylko jedną niebieską rybę
i mam jednego błękitnego ptaka
dam każdemu niebieską nadzieję
za tęsknotę, za łzy, za uśmiech
za darmo

Moja niebieska ryba nie odpłynie
mój błękitny ptak nie zgubi pióra
Mały aniołek od wielkich rzeczy
liczę dni, miesiące, lata ... wieki
i czekam


***


Czasem w wielkim i pięknym zabytku można spotkać małego i pięknego aniołka. Można nawet, z małym i pięknym aniołkiem poszeptać na ucho. O czym poszeptać ? Oooo - to tajemnica.


                        z przyjemnością  polecam  Malina M *